|
|
Rybacy robili odłowy na Stawie Mewim ( na terenie rezerwatu Stawy Milickie), chyba w obronie przed kłusownikami wrzucili do niecki przy mnichu dopływowym sporo naciętych gałęzi, bałagan niesamowity.
W dość ciepły listopadowy dzień czekałem w ukryciu - specjalnym wigwamie na czaple siwe, w pewnej chwili coś mi zaczęło migać wśród gałęzi... nie wierzyłem własnym oczom - dla mnie pierwsza w życiu norka amerykańska, wiele o niej słyszałem, o jej legendarnej agresywności...
kręciła się z 6 metrow ode mnie... najpierw fotografowałem z daleka, potem postanowiłem przenieść się bliżej i spokojnie usiąść...Szkoda, że siąpił deszcz, zdecydowałem się na obiektyw 200 mm + lampa blyskowa... Norka ignorowała mnie z 2-3 metrow.
Zajęta była polowaniem, najpierw złapała raka, ale jej się znudził i go rzuciła, potem łapała jakieś ukleje... zawsze wracała ze zdobyczą w to samo miejsce na koniec złapała sporą płoć..
w sumie spotkaliśmy się dwa razy, a potem albo zginęła albo przeniosła się w nowe miejsce... nie mam pewności, czy obydwa spotkania były z tym samym osobnikiem...A potem rybacy zalali staw.... trzeba norki szukać na nowo...
|
|